niedziela, 4 czerwca 2017

Rozdział 20

Solt

W jednej chwili poczuł się, jak krnąbrny uczniak, który za bardzo nabroił i został wysłany na dywanik do dyrektora w celu złożenia stosownych wyjaśnień. Nie protestował, uznając to za zbyteczny wysiłek. I tak nikt nie poparłby jego strony. Posłusznie podążył za Theorem do biura nowego pana, wewnętrznie gotując się na przyjęcie wszelkich konsekwencji swojego zachowania. Doskonale wiedział, że Mistrz nie jest ani łaskawy, ani wyrozumiały i nie wykaże się łagodnością. Solt nie czuł się w pełni odpowiedzialny za zajście. Został sprowokowany, ale był przekonany, że w związku z całą sytuacją, ukarana zostanie jedynie jedna osoba. Nie, nie Marauder. Chłopak jako pełnoprawny członek organizacji prawdopodobnie z miejsca został uniewinniony. Nie to, co on. Przybłęda. Szpieg. Tak wszyscy go postrzegali. Widział to w ich pogardliwych spojrzeniach i wyczuwał w emocjach, których nie potrafili powściągnąć. Nawet starzec, który go eskortował, nie starał się ukryć niechęci. A przecież wystarczyło pozostać niewidzialnym, tak jak zostało mu to nakazane na samym początku... 
 Co to miało znaczyć?  spytał mężczyzna, nie odwracając się w jego stronę.  Powiesz mi łaskawie, czemu ośmieliłeś się podnieść rękę na naszych ludzi? Kto dał ci takie uprawnienia?
Byli już tak blisko, kiedy nagle staruszek zdecydował się zatrzymać i nawiązać z chłopakiem kontakt. Solt widział odpowiednie drzwi za plecami swojego towarzysza. Wystarczyło zrobić te kilka kroków i uwolniłby się od obecności irytującego starucha. Chłopak przez chwilę spoglądał na nie tęsknym wzrokiem, a potem przeniósł zniecierpliwione spojrzenie na rozmówcę. Tak, on tylko czekał na taką ewentualność. Solt wiedział, że postępując zgodnie z oczekiwaniami mężczyzny, popełniłby olbrzymi błąd i wpakowałby się w jeszcze większe kłopoty. Theor na to liczył. Solter nie chciał dać mu tej satysfakcji, dlatego tylko zagryzł zęby, aby nie powiedzieć czegoś niepożądanego. Nie miał zamiaru nic mówić, ale starzec też nie wyglądał, jakby miał odpuścić. 
 Ja...
 Poczekaj, jednak zmieniłem zdanie. Wcale nie chcę słuchać tego bełkotu.  Przerwał mu ze złośliwym śmiechem.  Lepiej zbieraj siły, chłopcze, bo to nie przede mną musisz się wybronić.
I wepchnął go do gabinetu, zamykając za nim drzwi. Zostawił go samego sobie, a Solt na to pozwolił. Niczym pozbawiona woli kukiełeczka, pokornie pochylił głowę, po czym wszedł głębiej do pomieszczenia i stanął pośrodku, tuż naprzeciwko masywnego biurka, za którym zasiadał Mistrz. Solter czuł na sobie jego uważne spojrzenie, ale wcale go nie odwzajemnił. Utkwił wzrok w cholernym dywanie obsypanym dziwnymi, absurdalnymi wzorami. Nawet na chwilę nie popatrzył na Mistrza, co samo w sobie stanowiło przyznanie się do win. Nie chciał jednak podejmować bezsensownej walki. Po prostu słuchał, gdy mężczyzna rozpoczął swój monolog, i starał się zachować spokój. Większość z tego, co docierało do jego uszu, nie miało dla niego znaczenia, ale niektóre ze słów mimowolnie wdzierały się głębiej i zapadały mu w pamięć, powodując, że krzywił się pod ich naporem.
Niesubordynacja. 
Bezmyślność.
Brak wdzięczności. 
Mistrz przechadzał się przed biurkiem. W jedną stronę i drugą. Niespiesznie. Wygłaszał swoje kwestie, których Solt nie chciał słuchać, a które i tak do niego trafiały. Tak jak przypuszczał, został obwiniony za spowodowanie bójki. Do pewnego momentu wcale mu to nie wadziło. Zdążył się już pogodzić z niesłusznym osądem. Nie domyślił się tylko, jakie konsekwencje te oskarżenia miały pociągnąć. 
 Dlatego też zmuszony jestem zmienić postanowienia naszej umowy...
To podziałało na niego, jak kubeł lodowatej wody, w jednej chwili go otrzeźwiło, wyrwało z otępienia i gwałtownie sprowadziło na ziemię. Chłopak porzucił pozorną pokorę i przeniósł na mężczyznę wzrok pełen niedowierzania. Badawczym spojrzeniem przesunął po poranionej, nieco zniekształconej twarzy starca. Czuł, że igra z losem, bardziej go prowokując, ale musiał upewnić się, że mężczyzna po raz kolejny go nie testuje i sprowadza wszystkiego do idiotycznej prowokacji.
 Co?  wykrztusił, nie dopatrując się w postaci mężczyzny grama fałszu.  Dlaczego?
 Chłopcze, złamałeś zbyt wiele warunków, nie myśl więc, że ja dotrzymam swoich.  Skarcił go, ale uśmiechnął się przy tym dobrotliwie, tłumiąc negatywne wrażenie. Był zbyt pewny siebie i czuł się w swojej roli, aż nazbyt bezpiecznie. Ignorując obecność chłopaka, odwrócił się do niego plecami, zbliżając do okna. Tak jakby nie wierzył, że Solt może mu wyrządzić krzywdę w chęci odwetu.  Nie uleczę twojego przyjaciela. Nie pomogę mu w żaden sposób. Więcej! Ja dopilnuję, aby umierał w straszliwych męczarniach.
Czuł, że ziemia osuwa się spod jego stóp. Spadał. Zbyt szybko, aby mógł pochwycić się krawędzi i zapobiec ostatecznemu upadkowi. Gdyby próbował, tylko poraniłby dłonie  nic więcej. Jednak nie potrafił się powstrzymać przed wyciągnięciem rąk w desperackiej próbie ostatnich szans.
 Nie możesz!  warknął, wykonując kilka szybkich kroków w stronę Mistrza.
Nie był pewny, co chciał w ten sposób osiągnąć. Nie miał pojęcia, do czego zmierzał. Zadziałał wbrew sobie, wbrew głosowi zdrowego rozsądku. Postąpił zbyt impulsywnie, a to nie zostało przyjęte z pochwałą. Starszy mężczyzna skwitował to pełnym pożałowania spojrzeniem i za sprawą jednego gestu sprawił, że chłopak upadł na ziemię tuż u jego nóg, jęcząc i zwijając się z bólu.
 Mogę i zrobię to, jeżeli nie zmienisz swojego zachowania  wyszeptał Mistrz, nie wycofując swojego wpływu, a raczej pogłębiając go jeszcze bardziej i powodując, że z ust chłopaka wyrwał się pojedynczy, mocno zduszony okrzyk przepełniony cierpieniem.  Musisz nauczyć się pokory.
 Przyrzekłem ci swoje poddaństwo - wykrztusił przez zaciśnięte zęby, próbując zwalczyć przejmującą go niemoc. Ta jednak była zbyt silna, zdominowała go całkowicie, choć starał się wyrwać spod tego fatalnego czaru.  Czego więcej oczekujesz? Obiecuję, zrobię wszystko.
 Twoje słowa już nic nie znaczą. — Mistrz był bezwzględny, ale odpuścił. Pozwolił, aby chłopak odetchnął głębiej. Obserwował ze znużeniem, jak dzieciak powoli podnosi się do siadu i z trudem normuje oddech. Mistrza przestało już bawić ustawianie do pionu krnąbrnej młodzieży. Czuł, że jest na to zbyt stary.  To ostatnie ostrzeżenie, Solt. Kolejne nie będzie nawet w połowie równie przyjemne. Wiedz, że tym jednym, głupim wyskokiem straciłeś ostatecznie moje zaufanie. Od tego momentu chcę mieć cię cały czas pod kontrolą.
Solt dawno nie czuł już równie potężnej nienawiści. Obdarzył starca spojrzeniem przepełnionym chęcią mordu, ale nie mógł jednak zerwać umowy  chodziło przecież o Reeda, a i jego samego wiązała przysięga, której złamanie kosztowałoby go życie.
 Co to niby ma znaczyć?
 Nie masz już powrotu do Daskalla. Chcę, żebyś rozgościł się w naszych skromnych progach na dłużej.
 Ale... Co z przekazywaniem informacji? Nie potrzebujecie już tego?
 Mamy już innego informatora. Bardziej skutecznego, a ty przydasz się tutaj na miejscu.
 A Reed?
 Jest umierający. Według najnowszych wiadomości jego stan jest tragiczny, więc jeżeli chcesz, abym zdążył mu pomóc, musisz zrobić dokładnie to, co ci rozkażę.


Nevi

Siedziała skulona na łóżku, opierając się plecami o ścianę i mocno przyciskała do piersi złamaną rękę. Starała się zminimalizować ból, który promieniował ze zranionego miejsca. Nie było to zbyt skuteczne działanie. Cierpienie wciąż się plątało koło niej, nie dając o sobie zapomnieć. Nawet zagryzanie zębów nie pomagało, a mimowolne napinanie mięśni przynosiło odwrotny efekt od oczekiwanej ulgi. Mogłaby się uzdrowić, lecz wszystko burzyło się w niej na samą myśl o tym przykrym doświadczeniu. To byłoby zbyt wiele.
 A co jeżeli się nie zgodzę?  spytała, tym samym zwracając na siebie uwagę młodego mężczyzny, który stał przy komodzie i bezwiednie obracał w dłoniach skradzione dziewczynie ostrze.
 Będę musiał go wyeliminować  odparł bez wahania. Zbliżył się do łóżka i przykucnął zaraz przed nim, aby móc lepiej widzieć siostrę. — Zrozum. Ja wcale tego nie chcę, Nevi. Chłopak jest dobrym wojownikiem, mocno nieokreślonym i łatwo będzie go w późniejszym czasie zmanipulować. Problem jest taki, że przepowiednia traktuje go dwojako. Może mi pomóc albo mocno zaszkodzić. To zbyt wielka niewiadoma, która jest niebezpieczna, aby pozwolić, żeby mogła w ogóle zaistnieć. Chłopak musi zostać unieszkodliwiony, w ten lub inny sposób.
 Powiem mu  zagroziła drżącym głosem. To była głupota, ale nie potrafiła się powstrzymać. Za wszelką cenę chciała udowodnić, że ma w rękawie kilka własnych asów. Mogło to być skuteczne, gdyby sytuacja nie stawiała jej na przegranej pozycji.  Ostrzegę go przed tobą.
 Nie ma takiej opcji.
Poderwał się szybciej, niż zdołała to przewidzieć i odpowiednio zareagować. Zaatakował sprawnie niczym przebiegły wąż, którego postać tak długo przybierał. Silnym chwytem złapał ją za złamaną rękę i mocno przekręcił. Nie zawahał się nawet na moment. Działał pewnie, co wzmacniało jego skuteczność.
Nevi nie potrafiła się sprzeciwić. W chwili, gdy chłopak tylko dotknął jej skóry, przed oczami dziewczyny rozbłysło piekielne, białe światło, paraliżując na krótką chwilę i odcinając od jakichkolwiek uczuć. Nie na długo. Po chwili wszystko wróciło do niej ze zdwojoną siłą, a wrzask dziewczyny wypełnił pomieszczenie.
Marauder uśmiechnął się z satysfakcją. Nie puszczał, choć Nevi błagała go o łaskę.
 Nadal jesteś taka chętna do rozmów?
Pokręciła głową, walcząc z potokiem łez, które nie chciały przestać płynąć.
 To dobrze. Idź do niego i go unieszkodliw. Nie interesuje mnie w jaki sposób to zrobisz, ale masz go skutecznie odsunąć od tej misji. Możesz go nawet uwieść i zaciągnąć do łóżka, aby go zająć, gdy będzie to konieczne. Przecież tego chciałaś, a będzie ci o tyle łatwiej, że on przecież, aż pali się do tego, żeby ci pomóc i cię chronić! Jednak pamiętaj, że jeżeli spróbujesz jakichś sztuczek, dowiem się o tym pierwszy. - Zwolnił uścisk z ręki dziewczyny, ale się nie odsunął. W zamian natychmiast pochwycił ją za włosy. Wplótł palce między pojedyncze kosmyki i pociągnął do tyłu, odsłaniając szyję i przyciskając głowę dziewczyny do ściany.  Zareaguję, nim wprowadzisz w życie jakikolwiek z idiotycznych pomysłów, które zrodzą się w tej blond główce.
 Mar, błagam, wiem, że tam jesteś.  Desperacko wpatrywała się w oczy brata, próbując doszukać się czegokolwiek, co mogłoby wydać jej się znajome. Nic nie widziała. Niegdyś błękitne tęczówki zostały pożarte przez straszną, dominującą czerń. Przez tę ciemność nie przebijał się nawet wątły odcień dawnej barwy. Nevi wierzyła jednak, że jej brat nadal żyje, walczy o odzyskanie kontroli i może wszystko naprawić w odpowiedniej chwili.  Nie wiem, czemu się na to zgodziłeś, ale wciąż możesz zrezygnować. Nie pozwól mu, żeby...
Silny policzek, który został wymierzony dziewczynie, skutecznie ją uciszył. Sprawił, że opadła na łóżko, a ledwo zasklepione rozcięcie na jej wardze na nowo się otworzyło i strużka krwi zaczęła skapywać po skórze, ostatecznie znacząc biały materiał pościeli czerwonymi śladami.
 Powiedziałem, że przeżyjesz, jeżeli nie będziesz pałętać się między nogami i utrudniać wszystkiego. Przyznałem ci proste zadanie i wymagam posłuszeństwa. Spróbuj wystąpić przeciwko mnie, a zmuszę twojego brata, aby patrzył, jak giniesz z jego rąk jedną z najokropniejszych śmierci.
Nie miała siły się podnieść. Przez chwilę leżała prawie nieruchomo, nie licząc spazmów szlochu, które wstrząsały jej ciałem, a on czekał. Obserwował ją bez żadnych emocji, cierpliwie czekając aż weźmie się w garść, a kiedy to nastąpiło, po prostu powtórzył swój rozkaz suchym tonem. Bez grama współczucia czy zbędnych uczuć. A ona go posłuchała. Nie chciała tego, ale nie miała wyboru i nie mogła postąpić inaczej. W tamtym momencie bała się za bardzo, aby silić się na udawaną odwagę i dzielnie protestować. Dlatego też posłusznie opuściła ich wspólną sypialnię, po czym skierowała się do pokoju, gdzie według jednego z napotkanych mężczyzn, wtajemniczonego w całą sytuację, miał przebywać Solter. Z drżącym sercem stanęła przy drzwiach pomieszczenia i nieśmiało zapukała. Przez jedną, głupią chwilę wydawało jej się, że szczęście tym razem się do niej uśmiechnie i nie zastanie chłopaka w środku, ale ten moment szybko się ulotnił.
 Nevi?  Solter wychylił się zza uchylonych drzwi, a kiedy spostrzegł, z kim ma do czynienia, wyraz zdziwienia przebiegł przez jego twarz. Chłopak uważnie otaksował niespodziewanego gościa, a uważny wzrok natychmiast wychwycił zapłakane oczy i świeżą krew cieknącą z rozciętego miejsca.  Czy coś się stało? Czy...
Nie pozwoliła mu dokończyć. Zdesperowanym ruchem rzuciła mu się w ramiona, pozwalając na nowo płynąć łzom, co wcale nie było takie trudne, i zmusiła, aby Solt wycofał się z powrotem do pokoju, a drzwi za ich plecami zatrzasnęły się za sprawą lekkiego przeciągu.


****
Dzisiaj niesamowicie króciutko, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie. Ostatnio czas mnie nie rozpieszcza, a denerwowała mnie już ta pustka na blogu. Kolejny ukaże się już w lipcu i będzie zdecydowanie dłuższy, bo to przecież wakacje ^^ Póki co czekam na wasze opinie - jak oceniacie postępowanie Nevi? A Solciak? Czy zachowanie Mistrza kogoś zaskoczyło? Wiem, że brakuje Maddie, ale jej poświęcę sporo uwagi w kolejnym rozdziale :)

22 komentarze:

  1. Jak mi ich szkoda...
    Oboje wpakowali się w niezłe bagno..
    Solt chciał ratować przyjaciela.. ale teraz nie może mieć pewności czy faktycznie mistrz go uzdrowi... I osobiście wcale bym się nie zdziwiła gdyby nie..w końcu Solt musi teraz zostać u niego... więc nawet jeśli Reed umrze... on moze się o tym nie dowiedzieć..
    A Nevi..ta to dopiero ma patową sytuację.. nie dziwię jej się, że sie boi i że przystała na te warunki... w koncu jak się sprzeciwi ucierpieć mogą wszyscy.. poza tym ta bestia jest w ciele jej brata.. a to zdecydowanie utrudnia sytuację jeszcze bardziej...
    Totalnie nie widzę żadnego rozwiązania... I tym bardziej czekam na lipiec i na ciąg dalszy..
    buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, poza tym Mistrz zawsze może stwierdzić, że nie jest zadowolony z zachowania Solta i wtedy też umowa przestaje obowiązywać. Niestety, Solt był bardzo zdesperowany, gdy ją nawiązywał i nie zastanowił się dobrze nad jej warunkami, a te chronią tylko jedną stronę.
      I co do Nevi też masz rację. Ona stara się, aby było dobrze dla wszystkich, ale przez to działa wbrew sobie.
      Dziękuję ;*

      Usuń
  2. Ja chyba nie rozumiem, czy mistrz nie nakazał Solterowi zostać ba miejscu za jego niesubordynacje? Jakim wiec cudem jest w tym samym pomieszczeniu co Nevi? No i ten waż, który wszedł w ciało Maraudera, coraz bardziej mnie nie przeraża. Ma niesamowita moc, czyNevi w ogole moze z tym walczyć? Chyba jest gorszy niz Mistrz z pierwszego fragmentu... ten przynajmniej chyba jest człowiekiem -albo przynajmniej cześciowo człowiekiem... co stanie sie z Reedem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, Mistrz nakazał Solterowi zostać, a raczej zabronił powrotu do Daskalla. Nie jest jednak ich więźniem tak, jak Maddie, której każdy krok jest kontrolowany. Solta wiąże umowa, a on nie jest na tyle lekkomyślny, aby wystąpić przeciw Mistrzowi i zaryzykować życiem przyjaciela. Niedługo stanie się to bardziej zrozumiałe :)
      Dziękuję za komentarz!

      Usuń
    2. No tak, ale czemu w II fragmencie był w tym samym miejscu co Nevi, tylko w innym pokoju? To nie jest rownoznzacze, ze poszedł do Daskalla? Tylko jesli tak, to czemu miałby tam dostawac pokój albo czemu miałby sadzić, ze mistrz sie nie dowie? No chyba ze cos zle zrozumiałam :(
      Zapraszam na nowosc na Niezaleznosc ;)

      Usuń
    3. Wszystkie wydarzenia w tym rozdziale rozgrywają się w jednym miejscu tj. u tego "złego" Mistrza, do którego "należą" Marauder, Nevi i od teraz również Solt. Daskall na ten moment nie ma tutaj żadnego wpływu, ale jeszcze się pojawi ;)
      A Solt musiał zostać gdzieś ulokowany w tym nowym miejscu.
      Między jednym fragmentem, a drugim jest delikatny przeskok czasowy. Może po prostu lepiej to rozpiszę w wolnej chwili, żeby nie było wątpliwości :)
      U ciebie byłam, przeczytałam, a z komentarzem postaram się wpaść w weekend :)

      Usuń
    4. aha, xD kurczę, to strasznie pomieszane :D ale mi się podoba chyba tym bardziej :*

      Usuń
    5. Oj, zdaję sobie z tego sprawę, ale niebawem wszystko stanie się klarowne :D

      Usuń
    6. kiedyś musi nadejść ten moment :D btw, stęskniłam się za rozdziałem tutaj, nie będę ukrywać. zapraszam na nowość do mnie i pozdrawiam :*

      Usuń
    7. Wiem, wiem i przepraszam za tę ciszę, ale niestety dla fotografa lipiec i sierpień to prawdziwy Mordor, bo wesela, chrzty i co się tylko da ludzie na te miesiące sobie organizują :D Ale o blogu nie zapominam! Pracuję nad rozdziałem, kiedy tylko mogę :D
      Wpadnę niebawem :*

      Usuń
  3. Króciutko, ale jakże ciekawe nie powiem.
    Przeczytałam to nie kryjąc swojego wrażenia. Naprawdę mnie zaskoczyłaś i to pozytywnie. Przeczytałam jednym tchem. Tego się nie spodziewałam. Biedny Solter. Mistrz jest okrutnym człowiekem. Czy Reed naprawdę przypłaci za to życiem? Mam nadzieję, że nie. Lubię tę historię. Cieszę się, że dodajesz te rozdziały na bieżąco. Co będzie dalej? Będę czytać i czekać niecierpliwie. I czekam na więcej. Jak zawsze. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Oj tak, Mistrz jest okrutny, ale w jakimś stopniu ma ludzkie uczucia. Nie to, co istota, która opętała Maraudera ;) A co się stanie z Reedem to już niebawem się wyjaśni.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Przeczytałam kilka dni temu, więc mogę nie wszystko pamiętać, ale trochę spadła moja ocena Maraudera. No bo teraz sobie myślę "ciapek". Dał się zrobić przez jakiegoś świra i teraz musi tłuc własną siostrę. No myślałam, że miał w sobie więcej siły a tu takie zaskoczenie. Jednak nie ma.

    Nevi wydaje się mocno realistyczną postacią z tym strachem. No bo co za dużo walki to nie zdrowo.

    natomiast Solt sam sobie zapracował na to, co dostał. Nie chodzi o to, że nie rozumiem totalnie jego postępowania, ALE to w końcu musiało się stać. Ugadał się z człowiekiem bez skrupułów, na jakiej postacie twierdził, że może rozdawać karty? Ja bym się na ten moment bała, że facet wciągnie w to wszystko przyjaciela, bo w sumie czemu nie?

    No nic, pisz tam sobie dalej, będę czekać. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marauder już od dłuższego czasu dał się wciągać w spiski węża, bo większość z nich była mu na rękę - wąż zataił przed Mistrzem jego umiejętności, całą uwagę sprytnie skierował na Solta, który pożądanych przez Mistrza umiejętności przecież nie posiada i tak dalej :D Ogromnym błędem jednak było to pozwolenie, aby Pest przejął nad nim całkowitą kontrolę.
      Nevi jest dzielna, ale jest też rozsądna. Nie będzie się w takim momencie buntować, bo wie, że nic by nie ugrała.
      A Solt znowu rozsądny nie jest wcale. Przez chwilę wydawało mu się, że jest górą, ale jak widać został sprowadzony na swoje miejsce ;)
      Reed jest w takim stanie, że raczej nie nadaje się do wciągania w cokolwiek tak bezpośrednio, ale po części to już jest w to zaangażowany jako chociażby ta karta przetargowa.
      Dziękuję!

      Usuń
  5. Chyba zaczynam rozumieć, co tu się dzieje, choć też nie do końca. Czyli mamy tak jakby dwóch Mistrzów, jeden z nich stoi na czele Nevi, Maraudera, a drugi Solta i Reeda. Solt zaatakował Maraudera, jego Mistrz się wkurzył i zabronił Solterowi „Wtyce” powrotu do Daskalla czyli też do Reeda. Dobrze mówię? Bo przyznam, że przez chwilę miałam mętlik w głowie, kto jest gdzie i czemu Solter najpierw jest z Reedem, potem z Nevi, a potem odpowiada przed Mistrzem, który nie jest Daskallem. Byłam pewna, że to z nim będzie rozmawiał w tym rozdziale. Ale chyba już teraz rozumiem. Rozumiem? :D
    I przyznam, że niezły cwaniak z tego Mistrzunia. Wie, co powiedzieć Solterowi, żeby wymusić na nim uległość. Aż zadrżałam, gdy powiedział, że zapewni Reedowi śmierć w męczarniach. W sumie to wierzę, że byłby do tego zdolny i nie mam wątpliwości, że Solt będzie teraz tańczył tak, jak tamten mu zagra. Aż się boję, co z tego wyniknie!

    Oj nie oszczędzasz bohaterów, zła kobieto! :D Nie dość, że Solt znalazł się w potrzasku, to jeszcze Nevi. Podejrzewam, że to właśnie Solta ten przebiegły zwierzak chce unieszkodliwić i nie zdziwiłabym się, gdyby Nevi się na to zgodziła. Jakby nie patrzeć musi ratować swoje życie i brata. Poza tym dochodzi jeszcze strach, niepewność, co robić i może zdarzyć się dosłownie wszystko. Ale z drugiej strony myślę, że Nevi będzie się starała znaleźć jakieś inne wyjście z sytuacji i nie ulegnie tak w 100% groźbą węża. Z pewnością ciężko by jej było stanąć przeciwko Soltowi, więc wierzę, że coś wymyśli. Tak czy inaczej i Solt i Nevi mają teraz ciężki orzech do zgryzienia z czego ja się niezmiernie cieszę :D
    Czekam na kolejny i ściskam mocno! ;*

    PS Mistrz wspominał coś, że ma już „lepszą wtykę”. O kogo może chodzić, hm? (Ruda myśli, ale nic nie wymysla xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, dobrze mówisz :) Założenia teoretyczne, jak najbardziej słuszne :D Do tej pory z tekstu rzeczywiście wynika, że mamy dwóch Mistrzów i dwa obozy, które oni tworzą. Solt został siłą "przesiedlony" z jednego do drugiego, a Daskall póki co nie miał przyjemności się pojawić w rozdziale ;)
      Solciak to trochę sam się odsłonił, a Mistrz to po prostu wykorzystał i dostrzegł ten słaby punkt - teraz faktycznie wie, gdzie uderzyć, aby zabolało, a Solt będzie tańczył tak, jak mu się zagra, bo co więcej mu pozostało? Tak samo jak biednej Nevi.
      Ja zua? :D No coś ty! Mój sadyzm jeszcze nie sięgnął górnego pułapu :D
      A nowa wtyka już jest, funkcjonuje i miesza po swojemu, a wy niebawem też się dowiecie czegoś więcej :D
      Dziękuję za wszystko mocno, mocno :*
      Pozdrawiam!

      Usuń
  6. Czy Ty kobieto chcesz mnie wpedzic do grobu? Czys Ty zwariowala konczac w TAKIM MOMENCIE?! Juz mi tu prosze szybko dodawac nowy rozdzial!! Kuzwa, czemu ja sie skusilam przeczytam ten, skoro to tylko jeden rozdzial... T.T ja to chyba powinnam tu wrocic, jak zakonczysz opka bym nie musiala czekac i za jednym zamachem wszystko pochlonac i nie czuc tego niedosytu. Piszaj i publikuj szybciej, prosze Cie!!
    Czy mowilam juz, ze uwielbiam Twoje opisy? Sa takie niby proste, ale takie plynne i wciagajace. No po prostu cudo. Chce pisac tak ladnie jak Ty. I nie mowie tego, by sie podlizac, ale naprawde podziwiam Cie za to.
    Nie wiem czy nie bardziej mi szkoda Reeda. On o niczym nie wie i to jego zycie jest na wage zlota. Solt wiedzial z kim zadziera i w co sie pakuje. To byla jego swiadoma decyzja. Bardzo piekna, bo chce ratowac swojego przyjaciela, ale jednak... No wiedzial. Byl tego swiadom. Dlatego chyba bardzien szkoda mi Reeda, bo jakby nie patrzec, jesli Mistrz nie wypusci Solta to on zniknie, przepadnie jak kamien w wode i Reed moze do konca dni zyc w niewiedzy, dlaczego jego najlepszy przyjaciel zniknal. To wedlug mnie jest bardzo smutne i musi byc bardzo bolesne. Mam nadzieje, ze tak sie nie stanie, ale potrafisz tak okrutnie potraktowac bohaterow, ze u Ciebie wszystko mozliwe. XD z jednej strony uwielbiam Twojego opka za to, a z drugiek strony bardziej chce, aby byli bezpieczni i szczesliwi. XD
    Ale koncowka... Czy Ty zdajesz sobie sprawe jakie ja mam teraz mysli?! Bo caly czas w glowie mam wizje tego, ze Nevi przystawia sie do Solta i chce wyladowac z nim w lozku. Ale ostatecznie Solt sie nie zgadza, no bo jakos mi to do niego nie pasuje. On z 15-latka? Mysle, se by sie powstrzymal. Wiem, ze to facet i on tez by kiedys poszedl do lozka, ale...no jakos znajac jego charakter stawialabym, ze sie powstrzyma.
    Az mnie cos od srodka zjada by sie dowiedziec, co bedzie dalej. Prosze, daj szybko nowosc. A najlepiej wszystkie rozdzialy do konca na raz. *-* To by byl dla mnie raj!!
    Powiedz mi... Po tym jak skonczysz tego opka planujesz cos innego napisac? Bym miala cos dobrego do czytania.
    Weny zycze i pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ skąd! Ja jestem grzeczna :D Piszę, piszę i niebawem opublikuję :) Na początku lipca coś powinno się pojawić.
      I baardzo mi miło. Sama dostrzegam masę niedociągnięć w moim stylu, ale jeżeli kogoś inspiruję, to jest to dla mnie największy komplement, jaki może istnieć <3
      No tak, Reed jest tutaj jedynym niewinnym, co nic nie zrobił, a jednak najgorsze konsekwencje spadają na niego. Może by tak nie było, gdyby Solt sam nie pokazał, że jest on "cenny" i wystawił go na celownik.
      Czerpię z tego małą, sadystyczną radochę i w tym momencie nie zdradzę, co będzie dalej, jeszcze chwilkę cierpliwości :D
      Planuję. Przysięgłam sobie, że dokończę wszystko to, co zaczęłam, a nie skończyłam, więc http://nieobecne-jutro.blogspot.com/ będzie następne w kolejności, choć po głowie chodzi mi jeszcze jeden projekt, ale nie wiem, czy czas mi na to pozwoli... Zobaczymy ;)
      Dziękuję i również pozdrawiam :*

      Usuń
    2. Jaaasne, grzeczna. Grzeczny autor nie konczy w takich momentach! T.T A no to sie ogromnie ciesze i czekam z niecierpliwoscia!! *-*
      Mase niedociagniec... A idz Ty. Ja tam nic nie widze, ja sie zachwycam. Mi niczego nie brakuje. Poza nowymi rozdzialami, oczywiscie. ^^
      Zdradz, zdradz, zdradz, prosze!! Bo Cie w snach bede nawiedzac! XD
      No to sie ciesze i bede obserwowac Twoje poczynania. ^^ A czas pozwoli. Juz ja tam zainterweniuje, aby czas byl dla Ciebie laskaw. ;D

      Usuń
    3. Gdybym nie kończyła w ten sposób, to byłabym tak grzeczna, że aż nudna, a do tego nie możemy dopuścić, prawda? :D
      Mnie drażnią dialogi :D O ile, z opisów jestem względnie zadowolona, to dialogi wydają mi się mega sztuczne i ciągle nad nimi pracuję.
      Nie zdradzę :D Bo nie wypali! W każdym razie coś do obyczajówki znowu mnie ciągnie, bo Upadek pisało mi się niesamowicie.
      U mnie akurat z tym czasem jest tak, że najwięcej pracy mam w sezonie letnim - uroki bycia fotografem i dlatego z tym czasem może być różnie, ale staram się go organizować tak, żeby i na pisanie wystarczało :D

      Usuń
  7. Wczoraj chciałam na telefonie skomentować, ale niestety mój telefon mi nie dał. Oglądając mój ulubiony serial kryminalny oraz gdzieś w międzyczasie filmy, gdzie kogoś zabijają itd., wychodzę z założenia, że nie warto współpracować z kimś złym, kto w teorii nam może pomóc. Raz że może nam pomóc, ale będzie chciał jednak większej zapłaty albo pomoże i nas pozbawi życia. No i oczywiście wyssie z nas co chce i jeszcze nie pomoże. Nic dziwnego, że Reed był przeciwny pomysłowi Solta. Też pewnie dlatego, że nie chciał aby narażał się i walczył o jego życie.
    Nie wiem czy wąż zdoła się wynieść z duszy Maraudera. Na pewno pozostawi w Nevi wyobrażenia, że to jej brat robił złe rzeczy, a nie wąż. Znaczy ona jest rozumna i o tym wie, ale czasem pewnych obrazów nie da się wymazać. Może jakiś egzorcysta pomoże wyprzeć ducha?;D
    Swoją drogą Nevi i Solt chyba wzajemnie przyciągają na siebie kłopoty. Nie wiem czy ich relacja jest dobra dla nich. Chociaż dają sobie wsparcie, a jakby nie patrząc trochę są samotni w tym święcie zwłaszcza teraz; bo Reeda nie ma, bo Mraudera w sumie też nie ma.

    Pozdrawiam
    PS Informuj mnie o nowych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, przepraszam za tak ogromne opóźnienie w komentowaniu, ale najpierw totalnie pochłonęły mnie studia, a teraz mam mega intensywne wakacje, więc siłą rzeczy strasznie się zapuściłam w czytaniu opowiadań. Ale już jestem, wszyściutko nadrobiłam i jestem na bieżąco. Do tego umieram z ciekawości, jak to się dalej potoczy :)
    Powiem szczerze, że postępowanie Mistrza ani trochę mnie nie zdziwiło. Niczego dobrego się od niego nie spodziewałam, dlatego w chwili, kiedy Solt został do niego wezwany, wiedziałam już, że ma przechlapane. Oczywiście to nie oznacza, że zgadzam się z jego postępowaniem. Serio, żeby aż tak karać Soltera za jeden wyskok? W zasadzie i tak wszystko odbije się na biednym Reedzie. Aż mnie serce zabolało, kiedy przeczytałam, że jego stan jest kiepski :c Nie wyobrażam sobie, że on może umrzeć... a z drugiej strony boję się, czego może zażądać Mistrz, doskonale wiedząc, że zapędził Solta w kozi róg.
    Cóż, czułam, że Marauder to nie Marauder. Owszem, już wcześniej było w nim wiele negatywnych emocji, ale domyśliłam się, że nawet w stanie największego wzburzenia nie wygadywałby takich rzeczy. No i się wydało... Teraz to z kolei Nevi jest w potrzasku. Aż się wierzyć nie chce, że to coś z węża wlazło w ciało Mara i rozkazuje jego siostrze, dosłownie rozstawia ją po kątach. Ta dziewczyna tyle już przeszła, serio, czy nie mógł zostawić jej w spokoju? Wiem, że nie, ale Nevi w błyskawicznym tempie awansowała na moją ulubioną bohaterkę i nie chcę, żeby stała się jej jakaś krzywda. Ani Solterowi, zwłaszcza z jej rąk, bo po prostu kocham tą rodzącą się między nimi więź. Mam nadzieję, że oboje jakoś wybrną z tej sytuacji, zanim będzie za późno. Chociaż nie wiem, czy tu jest jakiekolwiek sensowne wyjście...
    Zapowiada się świetna akcja! Dawno nic nie wstawiałaś, ale mam nadzieję, że piszesz i niedługo pojawi się kolejny rozdział :)
    Pozdrawiam serdecznie! <3

    OdpowiedzUsuń

Archiwum bloga